Miłość, która zaczęła się w drodze — zwycięskie historie walentynkowego konkursu

Autor: Karolina Pilarska
Dodano: 14.02.2026 r.
Miłość potrafi znaleźć człowieka w najmniej spodziewanym momencie — czasem na przystanku, czasem w tramwaju, a czasem… w aplikacji randkowej. W tegorocznej walentynkowej edycji konkursu poprosiliśmy pasażerów o podzielenie się historiami, które zaczęły się w drodze. To historie, które pokazują, że komunikacja miejska potrafi łączyć ludzi nie tylko z punktu A do punktu B — ale także na całe życie.
retro historia miłosna light
Retro historia miłosna 

1. Tramwaj, plaster nad brwią i… 52 lata miłości

Pierwsza historia przenosi nas do 1969 roku. Jej autorka wracała z randki — takiej, która miała być zwykłym wieczorem, a okazała się tylko preludium do czegoś znacznie większego. Wsiadła do tramwaju, jak robiła to setki razy wcześniej. Na jednym z przystanków wsiadł chłopak z plastrem nad brwią, świeżo po wywrotce na rowerze. Stanął obok niej, zerkał, zbierał się na odwagę.

W końcu, gdy tramwaj dojeżdżał do Stogów, zapytał:

Może pojechałabyś ze mną nad morze?

Brzmiało to jak szalony pomysł, zwłaszcza że widzieli się pierwszy raz w życiu. Ona wysiadła, on wysiadł za nią. Okazało się, że mieszka w bloku obok. Od tamtego dnia zaczęli spotykać się regularnie — najpierw przypadkiem, potem już celowo.

Dziś są 52 lata po ślubie, a wszystko zaczęło się od jednego tramwaju, jednego spojrzenia i jednego odważnego pytania.

2. Randka na przystanku i miłość do tramwajów

Druga zwycięska historia jest dużo młodsza, ale równie urocza. Stefan i Anna poznali się przez aplikację randkową. To, co przyciągnęło Annę, to zdjęcie profilowe sugerujące, że Stefan jest motorniczym. A że sama była pasjonatką gdańskich tramwajów — zwłaszcza nieodżałowanych Konstali 105Na — postanowiła złamać swoją zasadę i napisać pierwsza.

To był strzał w dziesiątkę. Szybko okazało się, że łączy ich nie tylko zamiłowanie do komunikacji miejskiej, ale też poczucie humoru i sposób patrzenia na świat. Na pierwsze spotkanie umówili się oczywiście… na przystanku tramwajowym.

Stefan podjechał „szóstką” na Bramę Oliwską, Anna wsiadła i pojechała z nim do pętli. Tam pokazał jej kabinę motorniczego i opowiedział o każdym przycisku. To była randka, której nie da się zapomnieć.

Dziś są małżeństwem z prawie dwuletnim stażem. Choć Stefan już nie pracuje w komunikacji miejskiej, ich ulubiony sposób spędzania czasu się nie zmienił — wsiąść do tramwaju i po prostu jechać, byle razem.

zakochana para kolor z serduszkiem
Zakochana para w tramwaju

Miłość naprawdę jeździ tramwajem

Obie historie pokazują, że komunikacja miejska to nie tylko codzienny środek transportu. To przestrzeń, w której ludzie mijają się, spotykają, rozmawiają — i czasem odnajdują kogoś, kto zostaje na całe życie.

Dziękujemy wszystkim uczestnikom konkursu za podzielenie się swoimi wspomnieniami.
A zwycięzcom gratulujemy — nie tylko wygranej, ale przede wszystkim pięknych historii, które zaczęły się w drodze.